Sytuacja jest skomplikowana.
Ukraińskie natarcie w Sewerodoniecku doszło do rejonu
zajezdni, dobrze umocnionego i niemożliwego do zdobycia szturmem. Moskale
przegrupowali się, dosłali uzupełnienia z Donbabwe, po czym kontratakowali. W
efekcie odrzucili SZU, ale nie poszli za ciosem. W efekcie miasto jest teraz
podzielone na trzy strefy: przemysłową, zachodnią trzymają Ukraińcy, wschodnią
koło zajezdni – Rosjanie. Pośrodku jest strefa niczyja, o którą toczą się przepychanki,
w których nikt nie ma możliwości uzyskania przewagi. Zaczyna się więc faza
manewrowa. Ten, kto zamknie przeciwnika w okrążeniu lub przynajmniej zagrozi
takim rozwojem sytuacji, wygra.
Stąd ataki rosyjskie na Boriwskie i Woronowe, żeby okrążyć wojsko ukraińskie.
Na szczęście odparte.
Podobny cel ma wznowienie działań rosyjskich pod Popasną (przy
okazji, okazało się, że wczoraj podczas próby szturmu Mikołajówki na północ od
Popasnej zginęło dwóch rosyjskich generałów, a nie jeden). Moskale przede
wszystkim chcą przeciąć „Drogę życia” Bahmut-Lysyczańsk, a w drugiej kolejności
wyjść na tyły garnizonu sewrodoniecko-lysyczańskiego. Ale znowu, atakują w
kilku kierunkach na raz, zamiast skupić się na jednym. W desperacji sowieci na
północ od Popasnej posłużyli się specnazem, ale na tyle nieudolnie, że tajna
operacja została ujawniona i obecnie trwa obława na specnazowców (komandosami
ich nie nazwę).
Generalnie cała doba walk na tym odcinku nie zmieniła sytuacji.
Tak, czy inaczej, Sewerodonieck nie został zdobyty i raczej
na razie szanse na to Rosjanie mają małe.
Czy to ważne? Strategicznie, nie. Czy Moskale mają miasto, czy nie, sytuacja
operacyjna nie ulega istotnej zmianie. Ale politycznie to bardzo ważny odcinek,
bo dojście do granic obwodu Ługańskiego oraz przejęcie jego centrum administracyjnego,
pozwala Rosji ogłosić zwycięstwo w operacji „wyzwalania”.
Pod Limanem trwa wypychanie Ukraińców za Północny Doniec,
bez czego Rosjanie nie mogą marzyć o powodzeniu forsowania rzeki.
Pod Izjumem niestety padł Świętogórsk. Ukraińcy są zepchnięci do Dońca, który
Moskale próbują przekroczyć koło wsi Tetaniwka. Jeśli im to się uda, Słowiańk
będzie zagrożony. Ponawiane są ataki na Dowhenkę i Borodyczne.
Na północ od Starego Sałtywa Ukraińcy omijając miejscowości
i umocnione punkty doszli znów do granicy państwowej i rozpoczęli atak na
Rubiżne. Rosjanie usilnie starają się zabezpieczyć szosę Białogród-Izjum.
I tu ciekawostka. Satelita zlokalizował most pontonowy na rzece Oskil koło wsi
Kupjańsk Węzłowy na południe od Kupjańska. Problem w tym, że to rejon
kontrolowany przez Moskali, a koło Kupjańska Węzłowego jest stały most przez
Oskil. Po co zatem przeprawa pontonowa w tym miejscu?
W obliczu zagrożenia atakami ukraińskimi Moskale stale
wzmacniają odcinek zaporoski. Ciekawe jest to, że to wzmocnienie trwa już
któryś tydzień i niespecjalnie przekłada się na sprawność operacyjną wojsk
rosyjskich, które nawet od czasu do czasu dostają w tym rejonie drobny łomot.
Czy przypadkiem nie jest tak, że plotki o zniszczeniu stojącej tu 58 armii mają
w sobie coś z prawdy, a te uzupełnienia to nie zwiększenie potencjału, tylko
odtwarzanie rozbitych jednostek?
Na punktach kontrolnych pod Melitopolem bojcy podobno żebrzą o jedzenie i
drobne pieniądze.
Pod Chersoniem bez zmian od wczoraj.
Na Morzu Czarnym Rosjanie wycofali swoje okręty poza zasięg
rakiet ukraińskich i sami zabezpieczają się nabrzeżnymi systemami rakietowymi.
Generalnie wygląda na to, że obie strony łapią zadyszkę. Rosjanie
już niespecjalnie mają kogo dosyłać i w zasadzie przerzucają siły, którymi już
wcześniej dysponowali, wykorzystując do tego teren Rosji.
Ukraińcy nie rzucili do walki wszystkich sił, bo gromadzą
rezerwy do ofensywy, ale też przezbrajają i szkolą żołnierzy na nowy sprzęt.
Generalnie oddziały wycofane z frontu nie wracają na razie do walki.
Michał Podolak powiedział, że aby myśleć o odbiciu zajętych
przez Moskwę terenów, Ukraina potrzebuje sześciu nowych brygad pancernych i
zmotoryzowanych. Ludzi mają, potrzebują sprzętu.
Warto przy tym jednak pamiętać, że to jest retoryka dyplomatyczna,
negocjacyjna. Ukraina ma jedyną w historii okazję szybko się przezbroić i
uzupełnić zapasy nowoczesnego sprzętu. W tej sytuacji prawdopodobnie licytują
wysoko, żeby mieć z czego schodzić w negocjacjach na zasadzie „zatrzaśniętych
drzwi” (proszę o więcej, żeby dostać tyle, ile potrzebuję).
Goebels Putlina, czyli Ławrow obraził się na państwa
bałkańskie. Chciał lecieć do Serbii na rozmowy, ale wszyscy sąsiedzi Serbii
poinformowali go, że zamknęli przed nim swoje strefy powietrzne.
Wczoraj zestrzelony rosyjski Su-24 okazał się jednak
ukraińskim Su-27. Friendly fire, błąd obsługi wyrzutni MANPADS. Friendly fire
dotyczy też drugiej strony – pod Sumami Rosjanie ostrzeliwując terytorium
Ukrainy zniszczyli własną wieś.
Donieck jest bombardowany jak nigdy od lat. Trudno
powiedzieć, przez kogo. Wczorajszy ostrzał według świadków był z terenu
zajętego przez Rosjan.
 |
Wybuch rakiety wystrzelonej na Donieck. |
Komentarze
Prześlij komentarz