Dzień Rosji. Dzień łomotu.
Miało być pięknie. Uroczystości, flagi, przemówienia. Było…
wystrzałowo. Zgodnie z zapowiedziami ukraińscy hakerzy włamali się na rosyjskie
serwisy internetowe i opublikowali na nich zdjęcia z wojny na Ukrainie oraz
dane dotyczące rosyjskich strat.
W Melitopolu w powietrze wyleciał sowiecki czołg, stojący tuż przy okupacyjnym „ministerstwie
spraw wewnętrznych”. Uderzenie wykonano silnym ładunkiem wybuchowym,
umieszczonym w ulicznym śmietniku. Ukraińskie władze miasta stwierdziły, że to prawdopodobnie
porachunki pomiędzy Moskalami, a że per saldo na rzecz Ukrainy, to oni się
tylko cieszą.
W Krasnodarze, na południe od Rostowa nad Donem, po raz pierwszy od 40 lat
zawyły syreny przeciwlotnicze. Nie jest jasne, co je spowodowało. Oficjalnie
Ukraina nie ma rakiet, mogących tak daleko zalecieć.
Rosjanie opublikowali w sieci, jak ich nurkowie umieszczają rosyjską flagę na
dnie Morza Czarnego. Metadane pokazują, że film pochodzi z maja 2014 roku, ale
i tak wszyscy komentowali, że to jedyne miejsce godne tej flagi.
W mediach społecznościowych pojawiło się zestawienie, komu co ukradli Moskale. Od
nazwy Rossija (greckie określenie Rusi), poprzez dwugłowego orła zajumanego
Bizancjum, aż do flagi, którą wprowadził Piotr I, aby oszukać floty państw
Morza Bałtyckiego (flaga Rosji jest łudząco podobna do holenderskiej).
Karzeł z bunkra, jak go na Ukrainie nazywają, wygłosił przemówienie, w którym
ponownie porównywał się do Piotra I. W odpowiedzi w Petersburgu pojawił się
kartonowy transparent: „Ty nie jesteś Piotr I, tylko Adolf II”.
Poza tym, już wczoraj spłonęła baza naprawcza pojazdów
rosyjskiej armii w miejscowości Klincy koło Suraża między granicami Rosji z
Białorusią i Ukrainą. Tu gromadzony był sprzęt wymagający napraw. No więc już
ich nie wymaga.
Dziś w tym samym rejonie doszło do nieudanej próby sabotażu rurociągu „Przyjaźń”,
od której Ukraińcy się odcięli, sugerując, że to rosyjska prowokacja. Ale równie
dobrze może to być wypieranie się nieudanej akcji.
Gruchnęło również w okupowanym Berdjańsku.
W Rubiżnem koło Sewerodoniecka zlikwidowany został punkt dowodzenia Tik-tok
Army. Ustalanie ilu kadyrowców trafiło do kotła z barszczem ukraińskim, trwa.
Wysadzonych magazynów amunicji nie liczę.
Było hucznie i zapewniono fajerwerki.
Warto tu wspomnieć o kilku demonstracjach antyputinowskich Rosjan, głównie w
Polsce. Frekwencja, jak na demonstracjach KOD. Szału nie ma. Ale ważne, że ktoś
jednak się sprzeciwia obłędowi narodu. Przy okazji, Legion „Wolność Rosji”
liczy już dwa bataliony, czyli kilkuset ludzi. To niezły wynik.
Ujawniła się grupa, określająca się jako Ruch 12 czerwca. Ludzie
za nią stojący deklarują, że chcą za rok obalić system. Tylko, że… Aby dołączyć
do Ruchu trzeba do nich napisać i zalogować się na stronę. To identyfikuje
osobę. Dla porównania ukraiński ruch oporu od początku koordynowany jest
anonimowo. Na stronie internetowej, prowadzonej przez GUR, pojawiają się ogólne
dyrektywy, co atakować, jak przekazywać informacje, czy instrukcja dla
wcielonych siłą do armii rosyjskiej obywateli Ukrainy, jak się zachować i jak wrócić
do swoich i korzysta z tego, kto chce, bez pisania, logowania się, haseł, zadań
sprawdzających itp. „Ruch” wygląda na podpuchę FSB w stylu Operacji „Trust”.
Wracając do wydarzeń na froncie, bo święto świętem, a
Moskale sami się nie pobiją.
Wygląda na to, że Rosjanom naprawdę kończą się jednostki
zdolne walczyć. W liczbach ogólnych, według niektórych źródeł obecnie czynnie
walczy na Ukrainie nieco ponad 100 batalionowych grup taktycznych, a 40 jest w
rezerwie na terenie obwodów białogrodzkiego i kurskiego. To razem jest 140-150
BGT ze 163, które zaczynały. Czyli około 20 BGT poszło nach… Rosjanie mówią o formowaniu
dokładnie tylu nowych grup rezerwowych. To będzie działało tak, że poszczególne
jednostki Armii Rosyjskiej wysłały na Ukrainę po dwie grupy, a teraz doślą
trzecią. Jeszcze bardziej ogałacając i tak już puste koszary. Brawo!
W praktyce objawia się to tym, że coraz bardziej Rosjanie
nie mają kogo rzucać na zagrożone odcinki frontu. Pod Izjumem Moskale atakują
na południe w kierunku Słowiańska, w efekcie nie ma kto bronić Izjumu od
zachodu, gdzie SZU podchodzi pod rogatki miasta, dziś wyzwoliły dwie wsie i
zajęły sporą część lasu, przylegającego do zachodnich dzielnic. Jeśli Rosjanie
nic z tym nie zrobią, mogą zostać odcięci od sił głównych. Wygląda jednak, że
albo tego nie widzą, albo po prostu nie mają kim zabezpieczyć tyłów.
Podobna sytuacja jest na południu, gdzie rosyjska 58 Armia
atakowana z kierunku Zaporożji nie może pójść z pomocą 49 Armii, ciśniętej na
całym froncie od zachodu. I to mimo, że Ukraińcy pozornie operują mniejszymi
siłami, niż armie (na zachodzie około sześciu brygad, czyli powiedzmy dwie
dywizje).
W Sewerodoniecku mimo wsparcia atakujących dodatkowymi
siedmioma batalionowymi grupami taktycznymi, nie udało się nadal zająć miasta.
Ukraińcy, w tym Legion Zagraniczny, trzymają część przemysłową, opierając się
na zakładach „Azot”. Ich taktyka polega na trzymaniu pozycji w dzień i wypadach
na teren wroga na wyniszczenie w nocy. Równolegle Rosjanie prowadzą działania
ofensywne poza miastem. Dziś atakowali między innymi Metelkino. Ukraińcy ich
odparli, po czym odskoczyli, żeby nie dać się okrążyć. W efekcie Rosjanie
ponieśli straty za bezdurno. W mieście ich zabrakło, za to wysokim kosztem
zajęli po raz drugi miejscowość, z której prawdopodobnie za dzień lub dwa
zostaną wyparci.
Sytuację trochę komplikuje zniszczenie przez Moskali ostatniego mostu przez
Doniec, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo teraz sami, nawet
po opanowaniu Sewerodoniecka, nie będą mogli zaatakować z marszu na Lysyczańsk.
Pod Popasną w zasadzie bez zmian. Podobnie pod Lymanem,
gdzie kolejna próba forsowania Dońca się nie udała. Pod Świętogórskiem trwa
walka o most w Bohorodycznem (możliwe, że miasteczko już padło), sowieci
próbują zajść Ukraińców od południa, ale sami za plecami mają Izjum zagrożony
utratą na rzecz SZU. Próba sforsowania Dońca pod Tetjanówką, też koło
Świętogórska, została udaremniona.
 |
Polowanie na sowietów przy użyciu drona z obrazem w podczerwni. Żółte sylwetki to Moskale. |
ONZ wyraziła zaniepokojenie sytuacją na Ukrainie, gdyż z
powodu wojny może z głodu umrzeć 44 miliony ludzi. Czyli dokładnie tyle, ile do
lutego żyło na Ukrainie.
Oczywiście, w podtekście; „Ukraino! Poddaj się i pozwól Rosji nakarmić
mieszkańców Afryki!”.
Szanowna ONZ. Od trzech miesięcy wiecie, że grozi taka sytuacja. Co
zrobiliście? Ile czasu wam zajmie stworzenie floty interwencyjnej na bazie sił
tureckich, brytyjskich i amerykańskich i wyposażenie jej w mandat odblokowania
ukraińskich portów?
Wiecie, co? Schowajcie się ze swoimi apelami. Potraficie brać pieniądze i bić
pianę. Gdy trzeba naprawdę coś zrobić, jesteście taką samą porażką, jak Liga
Narodów.
Komentarze
Prześlij komentarz