Dziennik wojny - Afrykańsko-bliskowschodnia układanka - doby od czterdziestej piątej do osiemdziesiątej piątego roku (1506-1541)
Pisząc o wojnach i konfliktach zbrojnych (i nie tylko zbrojnych) trzeba mieć w pamięci kilka kluczowych kwestii: - po pierwsze, w większości przypadków są one poza ocenami moralnymi, a kwestia dobry, zły, czy brzydki jest w ich kontekście nieistotna. Wojna, jak pisał stary Clausewitz (czyli Mikołajowicz) to realizacja polityki innymi środkami, a polityka to od zawsze gra interesów. O ile na Ukrainie z pewnym przybliżeniem można mówić o stronie słusznej i niesłusznej (choć gra geopolityczna ukraińskiego państwa zaczyna się z tych ram wysnuwać), to na Bliskim Wschodzie (i na całym Wschodzie) nie ma czystych rąk. I to trzeba przyjąć do wiadomości, jako pewną stałą. Szukanie dobrych i złych nie ma sensu, bo każdy jest umoczony po uszy. Ci sami Palestyńczycy, którzy dziś rozpaczają wobec działań militarnych Izraela, tańczyli na ulicach, gdy hamasowcy jeździli terenówkami pełnymi zwłok zgwałconych i bestialsko pomordowanych izraelskich dziewczyn. Ci sami Arabowie, którzy potępiają...