Dziennik wojny - Mafijne wojny w ukraińskim aparacie władzy - dni od sto dwudziestego szóstego do dwieście dwudziestego czwartego piątego roku (1581-1678)
Po trzech miesiącach bardzo dla mnie intensywnych (służbowo i prywatnie) wracam powoli do pisania. Zebrało się trochę, więc żeby nie robić kobyły, podzielę to na kilka tematów. Na początek Ukraina. No tu jest niezła jazda. O ile armia ukraińska trzyma się nieźle, a lokalnie nawet ma spore sukcesy (choć ofensywa dronowa nie przełożyła się - zgodnie z moimi przewidywaniami - na jakieś duże przełamanie), to państwo ukraińskie trzeszczy. Trzeszczy głównie z powodu postępującego upadku autorytetu prezydenta i rozpadu dotychczasowego systemu pewnej "zgody narodowej", z której wyłamywały się tylko jednostki, szybko pacyfikowane przez ogół publiki. Tym razem jednak jest inaczej, a prezydent Zełeński jest zmuszany do kolejnych politycznych odwrotów. Słabnąca pozycja prezydenta z jednej strony ośmiela tych, którzy chętnie go dopadną, jak służby antykorupcyjne NABU i SAPO, z drugiej prowokuje służby specjalne do walki o dostęp do funduszy, a szczególnie do półlegalny...