Dziennik wojny - Negocjacyjna klęska Xi i wróżka ustawiająca nominacje na Ukrainie - dni od osiemdziesiątego pierwszego do dziewięćdziesiątego czwartego piątego roku (1542-1555)
Zaczniemy od wizyty prezydenta Trumpa w Chinach. Temat jest dość zabawny, bo jak na dłoni widać tu nie tylko grę retoryką, ale też swoistą głupotę zachodnich komentatorów. W czym rzecz? Ano właśnie w retoryce. Spotkanie obu prezydentów Trumpa i Xi miało miejsce 14 maja. Spotkali się, pogadali, po czym wydane zostały oficjalne oświadczenia. Chińskie sążniste i pompatyczne oraz mocno retoryczne : - świat się zmienia, - możemy na tej zmianie wspólnie skorzystać, - a jak nie, to będzie wojna (przywołanie pułapki Tukidydesa), - dajcie nam zająć Tajwan, bo będzie wojna. Biały Dom był bardziej wstrzemięźliwy Można to przełożyć na ludzki: "Fajne spotkanie. Pogadaliśmy, wypiliśmy herbatę. Wpadniemy jeszcze kiedyś" Po trzech dniach USA sprecyzowały , co ustalono: 1. Będą budowane i pogłębiane relacje, Cesarz Kubuś Kung-fu Panda Puchatek jesienią odwiedzi Waszyngton. 2. Iran nie może mieć broni atomowej podobnie, jak Korea Północna. 3. Cieśnin...