Białoruś stwarza zagrożenie na granicy z Polską, żeby zmusić
w ten sposób polski rząd do trzymania tu całych dywizji wojska. Dzięki temu
jednostki te nie mogą wkroczyć na Ukrainę. Natomiast zniewolona Europa oczekuje
wyzwolenia przez Łukaszenkę.
Nie, to nie jest zapis z zakładu zamkniętego, tylko oficjalna narracja
białoruskiej propagandy. Aberracja? Może. A może też zagranie pod Putina: „nie
mogę iść z tobą, Wowa, na Ukrainę, bo trzymam kredens… znaczy polskie dywizje
na granicy. Rozumiesz, jeśli ja pójdę, to oni też pójdą”.
Odloty odlotami, ale Łukaszenka militaryzuje stopniowo Białoruś. Nie tak
jednak, jak do ataku, ale do obrony. Jakiś czas temu polecił uzbroić
funkcjonariuszy Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych (czyli zasadniczo
ratowników), a teraz to samo ma dotyczyć zawodowych myśliwych. Przygotowywane
są też worki na zwłoki.
Cały czas nie wiadomo tylko, czy ma to służyć obronie jego władzy przed białoruskim
powstaniem narodowym (którego raczej nie będzie, symboliczny udział Pułku
Kalinowskiego i Pułku „Pogoń” to raczej wszystko, na co w tej chwili
Białorusinów stać), przed kontrofensywą zaatakowanej Ukrainy, czy przed
Putinem?
W każdym razie Ukraińcy dają do zrozumienia, że są gotowi do obrony na kierunku
białoruskim.
Taki sens miała publikacja wywiadu z pilotem jednej z ukraińskich
jednostek lotniczych, które broniły na początku Kijowa. jak można było
przypuszczać, mityczny „Duch Kijowa” to bohater zbiorowy, czyli kryptonim tejże
jednostki. Wiadomo, że jeden pilot takich sukcesów nie odnosi. Chyba, że na
radzieckim/amerykańskim filmie. Rozmówca potwierdził też to, co i tak
wiedzieliśmy, że Rosjanie nie mają kultury technicznej do posługiwania się tak
zaawansowanym sprzętem i nie potrafią wycisnąć z niego wszystkich możliwości
oraz że sposób dowodzenia w armii rosyjskiej prowadzi do nadmiernych strat. „My
dostajemy zadanie i sami analizujemy trasę lotu i taktykę, a oni tylko wykonują
rozkazy” – mówi ukraiński pilot.
Wniosek jest prosty: jesteśmy gotowi i czekamy.
Przekomiczny z kolei charakter miała rozgrywka ukraińskiego
wywiadu wojskowego GUR z rosyjską FSB. Telewizja rosyjska wypuściła materiał o
tym, jak FSB udaremniła ukraińską operację kupienia rosyjskich pilotów wraz z
samolotami. W operacji po stronie ukraińskiej miał uczestniczyć bułgarski
analityk, szef grupy Belingcat Christo Grozew.
Grozew potwierdził, że operacja miała miejsce, ale jej przebieg opisał zupełnie
inaczej. Rzeczywiście współpracownicy GUR zarzucili przynętę werbując
rosyjskich pilotów do dezercji. FSB przynętę złapało i rozpoczęło operację,
mającą na celu zdemaskowanie ukraińskich knowań. GUR weszła w grę i krok do
kroku doprowadziła do operacji wydobycia z Rosji żony jednego z rosyjskich
pilotów. Żona pojechała do Mińska, gdzie miała być przejęta przez GUR, a za nią
pełna obstawa z FSB z zadaniem zatrzymania Ukraińców w momencie nawiązania
kontaktu z kobietą. Oczywiście pilot i jego żona współpracowali z FSB.
Kobieta i jej obstawa przez kilka godzin siedzieli w wyznaczonym na spotkanie
miejscu, ale nikt się nie zgłosił. Za to GUR ma bazę danych kadrowych oficerów,
agentów i współpracowników FSB, w tym pań pracujących jako „łóżkowe mikrofony”
(określenie mojego ś.p. taty), sposób rozgrywania takich operacji przez FSB,
adresy lokali kontaktowych itp. A na dokładkę rosyjska telewizja rozgłosiła,
jak można zarobić 10 tysięcy dolarów i wyrwać się z Raju Krat.
Najśmieszniejsze, że telewizyjny reportaż też zrobiono demaskując część
agentury FSB.
Przypomina mi się historia, jak w podobny sposób w latach 70-tych francuska
SURETE wykpiła peerelowską bezpiekę.
Jak jesteśmy przy grach wywiadów, to „ze względu na zły stan
zdrowia” poleciał ze stołka przewodniczący komitetu wywiadów przy Prezydencie
Ukrainy, były Zastępca Sekretarza Rady Bezpieczeństwa i Obrony Rusłan
Demczenko. Tłumacząc na polski jest to odpowiednik naszego Koordynatora ds.
służb specjalnych. Gość wtajemniczony we wszystkie operacje wywiadowcze, jakie
prowadziła Ukraina. Rzecz w tym, że został mianowany pomimo negatywnego wyniku
lustracji (czyli był w sowieckich służbach), a prezydent Zełeński i jego
otoczenie broniło gościa przed zarzutami prorosyjskości mimo, że dowody były
oczywiste. Czemu go trzymano? Może na zasadzie, żeby trzymać przyjaciół blisko,
a wrogów jeszcze bliżej?
Demczenko jest oskarżany o spowodowanie porażki szeregu operacji wywiadu
ukraińskiego. Jest także zamieszany w tzw. porozumienia charkowskie w 2010 roku
(za Janukowycza), na podstawie których rosyjska Flota Czarnomorska nie została
wykopana z Krymu już wtedy. Inna rzecz, jak zachowałaby się Rosja, gdyby wtedy
kazano Flocie Czarnomorskiej się wynosić? Niewykluczone, że otwarta inwazja
nastąpiłaby w 2010 roku, co dla Ukrainy byłoby nieodwracalną katastrofą.
Możliwe więc, że Demczenko pełnił po prostu rolę nieoficjalnego kanału
komunikacyjnego między służbami Ukrainy i Rosji (tak, wbrew mitom wszystkie
służby takie kanały utrzymują choćby po to, żeby prowadzić cichą dyplomację). Czemu
zatem poleciał? Może w związku z opisaną wyżej grą przeciw FSB, w czasie której
służby ukraińskie weszły na dowody jego nielojalności względem Ukrainy? A może w
ramach czystek w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy, która okazała się głęboko
zinfiltrowana przez Rosję?
Demczenkę zastąpił szef wywiadu wojskowego GUR gen. Cyryl Budanow, co jest
bardzo dobrą wiadomością. W ślad za tym zmieniony został szef ukraińskich sił
specjalnych. Nowym dowódcą specjalsów został dotychczasowy szef „rezerwy
specjalnej GUR”, czyli komandosów wywiadu wojskowego.
W ramach czyszczenia ukraińskiego establiszmentu z elementu
prorosyjskiego zarzut zdrady postawiony został dwóm byłym ministrom z rządu
ukraińskiego w czasach Janukowycza. (spraw zagranicznych i sprawiedliwości),
również zamieszanych w sprawę porozumień charkowskich.
Jak jesteśmy przy wywiadach, to „hakerzy” przechwycili
korespondencję między szefem administracji Krymu i Moskwą, z której wynika, że
władze półwyspu szykują się do ewakuacji, uwzględniając zniszczenie Mostu
Krymskiego. Natomiast na półwyspie pojawiły się grafitti z płonącym tymże
mostem.
Na froncie od wczoraj brak poważniejszych zmian. Rosjanie
koncentrują się na odcinku na południe od Bachmutu, walcząc o elektrownię
węglogórską (uglehirska). Bastion ten blokuje Moskalom marsz na Kramatorsk i
Słowiańsk, które nadal są wtórnym kierunkiem działań. Sytuacja w rejonie jest
zmienna, ale do zwycięstwa Rosjan daleko.
Natomiast na kluczowym odcinku zaporosko-chersońskim próby rosyjskich
kontrataków na przyczółek inhulecki (koło Dawidów Brodu) zakończyły się kolejnym
poszerzeniem obszaru kontrolowanego przez Ukraińców. Kontynuowane są działania
SZU na dotychczasowych kierunkach.
Moskale połapali się, że są w niedoczasie i zaczęli pchać posiłki w rejon
Chersonia. Szkopuł w tym, że mają do dyspozycji jeden most kolejowy, pół drogowego
i kilka pontonowych (część w budowie). To nie ułatwia logistyki.
Dla SZU to w zasadzie prezent. Wpakowanie kolejnych dziesiątek sztuk sprzętu i
setek ludzi w obszar na poły odcięty, możliwy do całkowitego odcięcia w ciągu
minuty, wobec już istniejącej na tym kierunku przewagi artyleryjskiej sił
ukraińskich, jest marnowaniem sił i środków. Ale czego wymagać od ludzi od pół
roku ustawiających sprzęt na lotnisku w Czarnobajewce?
 |
Melitpol. Rosyjski sprzęt w drodze do Chersonia. |
Poza tym (i próbą ataku na wioskę koło Charkowa) Rosjanie
ograniczają się do ostrzału artyleryjskiego, przy czym 60% celów to obiekty
cywilne.
Na Ukrainę po trzech miesiącach dotarły niemieckie systemy
przeciwlotnicze Gepard. W połowie lipca miało ich być kilkanaście. Tuż przed
sierpniem dotarły trzy. Słowo „oszwabiać” nabiera aktualnego znaczenia.
Równocześnie dotarło też pierwszych sześć brytyjskich systemów Stormer HVM.
Jedne i drugie są dla Ukrainy ważne, bo są to systemy mobilne, które mogą
posuwać się za atakującymi wojskami, zapewniając im „parasol” przeciwlotniczy.
Ukraińcy liczą, że w ciągu miesiąca będą
mieli 20 tego typu systemów.
Ukraina potwierdziła otrzymanie pierwszych polskich czołgów PT-91 "Twardy".
Rosja reagując na niemiecką dostawę Gepardów wyłączyła drugą turbinę tłoczącą gaz w Nord Stream-1. Pierwsza mimo zwolnienia jej spod sankcji w Kanadzie i dostarczenia do Niemiec, wciąż czeka na zainstalowanie, bo rzekomo zgłoszone usterki nie zostały usunięte. Tak twierdzi rosyjski Gazprom.
Kazachstan i Mołdawia zbroją się, obawiając się, że będą
następnym celem Rosji. Chiny całkowicie wykluczyły Rosję z projektu nowego
Jedwabnego Szlaku.
Rosyjskie szpitale wojskowe są przepełnione. Rosja mobilizuje
lekarzy i pielęgniarki w całym kraju i wysyła do szpitali wojskowych, bo etatowy
personel nie nadąża.
Rosjanie twierdzą, że dostali od Iranu pierwsze 50 dronów,
ale Amerykanie tego nie potwierdzają, dodając, że jeśli znajdą potwierdzenie,
to Teheran nie tylko może zapomnieć o zniesieniu sankcji, ale wręcz dostanie
nowe.
Tymczasem w jednym z tureckich kurortów…
Polscy turyści pobili się z rosyjskimi o kwestię wojny na Ukrainie. Kiedy
wezwano policję tureccy gospodarze uprzejmie pomogli Polakom się spakować,
wymeldować i przenieść do innego hotelu. Policja na dołek zawinęła Rosjan.
Komentarze
Prześlij komentarz