Ukraińcy po raz kolejny zrobili Moskali w bambuko. Intensyfikując
ostrzał w rejonie Chersonia i na południe od niego oraz kontynuując nacisk na
Śniegorówkę i Kisielówkę odwrócili uwagę Rosjan od północnej części tego rejonu.
Przedwczoraj zaatakowali, zajmując z zaskoczenia Olhyne, co spowodowało, że
garnizon w Wysokopolu znalazł się w „worku”. Wczoraj wieczorem podstawa tego
worka została zamknięta, co odcięło zebranych tam bojców od sił własnych. Według
niektórych informacji równocześnie poszły koncentryczne uderzenia odcinają ce
od pozycji rosyjskich Archanielskie. Nieoficjalne dane mówią o 2-3 tysiącach
bojców odciętych w Wysokopolu. Otoczeni poprosili do „zielony korytarz”, aby
mogli wrócić do swoich, ale nastroje Ukraińców są na nie. Po Mariupolu takie
gesty raczej nie wchodzą w grę. Zresztą, Ukraina potrzebuje brańców żeby
wymienić ich na swoich.
Ilu grozi okrążenie w Archanielskim? Nie mam pojęcia.
Tymczasem Most Antonowski nadal jest zamknięty dla ciężkich
pojazdów. Rosjanie odpuścili jego naprawę, przynajmniej na razie i ściągają w rejon Chersonia elementy
mostu pontonowego. Łatwiejszego do zniszczenia, nie mającego takiej
przepustowości, jak most drogowy i generalnie będącego atrapą protezy, a nie
mostem.
Zgodnie z dotychczasową strategią żabiego skoku, czekamy na kolejne uderzenie
SZU w rejonie chersońskim, albo niekoniecznie tam.
Tymczasem profil Sił Zbrojnych Noworosji ogłosił utworzenie w
obwodzie chersońskim Brygady Odesskiej, która wkrótce ruszy na Mikołajów i
Odessę, nie dając „nazistom” wytchnienia.
Albo jest to megatrolling, albo ktoś oszalał, albo Rosja robi propagandową
zasłonę dymną do faktu, że zadaniem wszystkich analityków przegrała kolejną
bitwę.
Bo Bitwa o Donbas wygasa. Rosjanie nie mają sił do
kontynuowania ataków, a przed nimi jeszcze prawie połowa terytorium regionu do
zajęcia. Cztery miesiące walk zakończyło się zajęciem terenu o obwodzie
niecałych 500 km. To mniej więcej 3/4 obszaru województwa łódzkiego.
Rosjanie atakują coraz rzadziej i słabiej (co nie znaczy, że nie atakują), a i
ostrzał artyleryjski zrobił się anemiczny. Żadne drobne sukcesy terytorialne
już tego raczej nie zmienią.
Rosjanie pochwalili się w sieci zdjęciami żołnierzy ukraińskich wziętych do
niewoli w Siwersku, ale okazało się szybko, że zdjęcia zrobiono w Lysyczańsku
kilka tygodni temu.
Według Pentagonu Rosja zaangażowała na Ukrainie już 85% swoich sił.
Tym dziwniejsze, że znowu zaczyna podskakiwać Naddniestrze,
którego lider zażądał od Zachodu takich samych gwarancji „bezpieczeństwa”,
jakich domagał się Putin przed najazdem na Ukrainę. Gadał przy tym o
przyłączeniu się do Rosji i groził atakami na Mołdawię. Mołdawia w odpowiedzi
uniemożliwiła dziś rotację rosyjskich żołnierzy w Naddniestrzu (aby tam się
dostać, Moskale muszą lecieć przez stolicę Mołdawii Kiszyniów). Szef
ukraińskiego wywiadu wojskowego Cyryl Budanow skomentował to, że Ukraina jest
gotowa pomóc Mołdawii w uwolnieniu Naddniestrza.
Dla Ukrainy taka akcja to czysty zysk. Likwidacja moskiewskiej eksklawy pozwala
przenieść jednostki pilnujące tego regionu na właściwy front.
Afera z Białorusinami zaczyna narastać. Po tym, jak dowódcy
obu pułków przejechali się po politykach, Biełsat opublikował demaskatorski
materiał, w którym byli żołnierze Pułku im. Kalinowskiego oskarżają swoich
dowódców. Przy czym całość jest żenująco słaba. W jednym przypadku chodzi o
załamanie nerwowe uczestnika walk w Sewerodoniecku po śmierci dowódcy jego oddziału (nic nowego, śmierć
dowódcy na ogół prowadzi do rozpadu jednostki), o spowodowanie której oskarża
on dowództwo pułku (znów nic nowego –racjonalizacja i szukanie winnych). W
drugim i trzecim kolesie zachowali się nieodpowiedzialnie i nieregulaminowo
(oddanie niekontrolowanego strzału ostrą amunicją podczas warty i pójście z
ostrą bronią do sklepu). Dowódcy zamiast zrobić im postępowanie dyscyplinarne i
ukarać, zachowali się „falowo” (nawyki z sowieckiego i posowieckiego wojska) i
obu upokorzyli (jednemu kazali cały dzień chodzić w kamizelce kuloodpornej, a
drugiemu dali zabawkowy karabin na wodę). No faktycznie, straszne.
Ale kontekst artykułu jest w stylu gazetowyborczym, że tacy dowódcy będą, jak
Łukaszenka. No właśnie Łukaszenka obu chłopaków wsadziłby do więzienia.
I nie, nie lekceważę mobbingu, ani posowieckich zachowań w armii. To jest
problem, także u nas. Ale są granice paniczykostwa i nie każdy nadaje się do
munduru. Gorące serce nie wystarczy. Trzeba mieć też twardą d…ę.
W Turcji podpisano porozumienia odblokowujące eksport
ukraińskiego i rosyjskiego zboża oraz rosyjskich nawozów. Liczba mnoga, bo
Ukraina i Rosja porozumienia między sobą nie zawarły. Stronami są każde z tych państw
osobno i Turcja oraz ONZ. Porozumienia przewidują, że na statkach po zboże nie
może być broni, amunicji ani wojska, a ich kontrola przeprowadzana będzie przez
mieszane komisje na wodach terytorialnych Turcji.
 |
Moment podpisania porozumienia przez delegację ukraińską. |
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, porozumienie ze strony Rosji osobiście
podpisał Szojgu, który przyleciał w tym celu do Turcji.
A na Morzu Czarnym jedenaście państw NATO zaczęło manewry morskie.
Wielka Brytania przekaże Ukrainie trałowiec do oczyszczenia morza i zatok z
min. Załoga już się szkoli w Szkocji. Miejmy nadzieję, że to początek odbudowy
ukraińskiej floty.
A Niemcy znowu uderzają w swoją mantrę: Ukraina nie ma szans,
Unii potrzebna jest jedność, koniec w wetami poszczególnych państw
członkowskich.
Niemcy, moskiewski głos w europejskim domu.
Komentarze
Prześlij komentarz