Dziennik wojenny - siedemnasty dzień
Siedemnaście mgnień wiosny? No prawie, choć pierwsze cztery dni to jednak była jeszcze przyrodnicza zima. I to nie jest jedyna różnica. W zasadzie już wszyscy, może poza zawodowymi kłamcami Kremla, przyznają to, o czym piszę od kilku dni: sowiecka ofensywa utknęła i nic nie wskazuje na to, żeby mogła ruszyć z miejsca. Nawet Ośrodek Studiów Wschodnich, w którego analizach rosyjska armia wciąż parła naprzód, teraz pisze o wyczerpaniu impetu i zatrzymaniu sowieckiego natarcia. Oczywiście, Rosjanie wciąż zajmują jakąś miejscowość, ale inne tracą. Pod Czernichowem, podobnie, jak pod Kijowem, trwa odpychanie najeźdźcy od granic miasta. Koło Charkowa i Sum zasadniczo napastnicy odpuścili i idą na Kijów. Ściągane z całego ZSRR... z całej Federacji Rosyjskiej i z "bliskiej zagranicy", czyli z krajów uzależnionych, siły do ataku na Kijów gromadzą się na Białorusi. Rosjanie uparli się, żeby zdobyć stolicę Ukrainy, choć to kompletnie nic im nie daje. Pomijając walki uliczne w trzymilio...