Dziennik wojny - doba dwieście sześćdziesiąta piąta, dwieście sześćdziesiąta szósta i dwieście sześćdziesiąta siódma trzeciego roku (995, 996 i 997)
"Masło, albo życie?" W Rosji zabrakło masła. Kreml importuje je skąd się da |
Kanclerz Rzeszy zadzwonił do przywódcy Związku Sowieckiego...
Na szczęście dla nas Scholz to najsłabszy niemiecki kanclerz od 1933 roku, a RFN daleko do III, czy choćby tylko II Rzeszy.
W każdym razie zadzwonił Scholz do jednego z Putinów.
Wcześniej w ramach rozpoczynającej się w Niemczech kampanii wyborczej wygłosił przemówienie, że on będzie walczył o pokojową Europę. Potem pogadał z Trumpem, gdzie bredził to samo. Wreszcie z jednym z Putinów.
Miał w tej rozmowie naciskać na podjęcie przez Moskwę rozmów pokojowych, podkreślając jednak, że nie może być decydowania o Ukrainie bez udziału w tym Ukraińców.
W Moskwie posłali go na pokład krążownika "Moskwa".
Rzecznik Kremla Dymitr Pieskow w czasie konferencji prasowej oświadczył, że stanowisko Moskwy nie uległo zmianie i żąda oddania jej całości Noworosji, w tym obszarów, których Moskale nigdy nie zajęli oraz tych, z których zostali już wykopani, a także rezygnacji Ukrainy z wstąpienia do NATO. To drugie oznacza powtórkę z rozrywki w najbliższym czasie.
Jak pisałem poprzednio: Rosja czuje się na fali i nie pozwoli się ograniczać w ekspansji.
Telefon Scholza wywołał konsternację i oburzenie. Przejechali się po nim eksperci francuscy, w ostrych słowach skrytykował go prezydent Zełeński, który podkreślił, że stanowisko prezydenta-elekta Donalda Trumpa jest zgodne ze stanowiskiem Kijowa.
- Z administracją Trumpa wojna skończy się szybciej
- powiedział prezydent Zełeński (jak pisałem, Ukraina jest zainteresowana wyjściem z wojny, bo robi już bokami).
Czy Olaf Scholz oszalał?
Nie. On gra pod swój elektorat, który chce szybkiego zakończenia wojny i biznesów z Rosją.
A po drugie, niewykluczone, że w porozumieniu z Trumpem wysondował w ten sposób stanowisko Kremla. Deklaracja Pieskowa jest bowiem punktem wyjścia do dalszych rozmów. To jest określenie pozycji wyjściowej, niejako maksimum tego, co Rosja chce w tej chwili uzyskać (warto zauważyć, że to znacznie mniej, niż w 2022 roku, nie ma nic o denazyfikacji, czy demilitaryzacji, odpuszczone jest wstąpienie Ukrainy do UE).
Teraz pytanie, z czego Moskwa będzie gotowa odpuścić? Raczej nie z NATO i nie z terenów już zajętych. Ale właśnie dlatego będą chcieli zająć jak najwięcej zanim dojdzie do formalnego porozumienia.
Tymczasem Niemcom burczy w brzuchu.
W gazecie "Frankfurter Allgemeine Zeitung" pojawił się odredakcyjny komentarz, że Niemcy nie są nikomu nic winne, a ich obywatele też byli ofiarami wojny.
- Ten, kto dziś jeszcze myśli o finansowych żądaniach za historyczne krzywdy, ten musi się liczyć z roszczeniami strony przeciwnej. Nie, nie powinno się wzajemnie licytować. Ale zbrodnie na Niemcach pozostają zbrodniami. Wypędzenie i zamordowanie milionów (Niemców), naloty lotnicze przeciwko ludności cywilnej, maltretowanie jeńców wojennych i utrata jednej czwartej terytorium państwa – to także trudno oddać w liczbach
- napisał autor tego paszkwilu Reinhard Mueller.
Tekst spotkał się z radykalną ripostą dziennika "Tageszeitung", który nazwał go skandalicznym.
Tyle, że nie jest on skandaliczny (skandaliczne to jest zdjęcie majtek przy damach), a wręcz groźny. Rzecz w tym, że zawoalowane roszczenia względem ofiar niemieckiej agresji wysuwa tu nie polityk AfD, traktowanej oficjalnie jako enfant terrible niemieckiej polityki, ale dziennik będący niemieckim odpowiednikiem brytyjskiego "Timesa". Zamieszczane tam odredakcyjne artykuły są wyrazem przekonań części niemieckich środowisk opiniotwórczych.
I te środowiska zaczynają wysuwać roszczenia względem krajów poszkodowanych przez Niemcy w czasie II wojny światowej.
![]() |
Dla równowagi wśród Ukraińców kolportowane są takie obrazki. Ładnie to współbrzmi z omawianym przeze mnie artykułem byłego dyrektora Instytutu Maxa Plancka. Oczywiście, ta mapka nie powstała za euro, tylko za ruble. Niemniej zbyt to podobne do pomysłów niemieckich, żeby spać spokojnie |
Jak pisałem, Niemcy należą do klubu sytych, ale chętnie przesiądą się do koalicji głodnych.
Oczywiście, konsekwencje dla Niemiec byłyby tragiczne i nad Renem niektórzy zdają sobie z tego sprawę. Jak widać nie wszyscy.
Tymczasem abchaski ból głowy Moskwy przekształca się w ostrą migrenę.
Protestujący zajęli budynki rządowe i parlament.
Prezydent Abchazji Aslan Bżania uciekł do rodzinnej wioski Tamiszi. Pojawiły się plotki, że schował się w rosyjskiej bazie wojskowej, ale oficjalne źródła rosyjskie zaprzeczyły.
Bżania chciał skierować przeciw demonstrantom wojsko i siły specjalne, ale niespecjalnie to wyszło.
W szturmie na parlament wzięły udział wojskowe ciężarówki
Wojsko zabezpieczyło magazyny broni, a mimo to trochę uzbrojenia dostało się w ręce demonstrantów. Siły specjalne zajęły postawę wyczekującą. Siły rosyjskie ogłosiły alarm, ale też czekają.
Protestujący na wszelki wypadek wołają, że nie są przeciw Rosji, ale "przeciw oligarchom, którzy są wszędzie". Tłum skanduje "Rosja! Rosja!"
Na spotkaniu z władzami Tamiszi Bżania zapowiedział, że jest gotów ustąpić o ile protestujący opuszczą budynki rządowe
A wieczorem to odwołał
Ale są niuanse...
Wiele razy pisałem, że nie istnieją spontaniczne masowe wystąpienia, które uzyskałyby sukces.
No to ptaszki ćwierkają, że na umowie abchasko-rosyjskiej, której ratyfikacja stała się zapalnikiem protestów, najbardziej straciłby...
Władymir Surkow - swego czasu jeden z najbliższych współpracowników Putina, architekt koncepcji "suwerennej demokracji", która oficjalnie określa kurs wewnętrzny i zewnętrzny Kremla i której realizacją jest inwazja na Ukrainę. Wymyślił także termin "putinizm" i określił zasadnicze kierunki jego programu.
Surkow był też głównym macherem antyukraińskich separatyzmów na Krymie i Donbasie w 2014 roku. W wywiadzie udzielonym w 2020 roku tuż po rezygnacji ze stanowisk rządowych, powiedział, że względem Ukrainy jedyną skuteczną metodą działania jest "wymuszanie braterskich stosunków siłą".
W 2022 roku został jednak przymknięty za machloje finansowe w Donbabwe. Ale niegroźnie. Tylko areszt domowy.
I teraz wisienka na torcie:
Surkow nazwisko nosi po matce. Po ojcu nazywa się... Dudajew i według własnych deklaracji jest krewnym pierwszego i jedynego na razie prezydenta niepodległej Czeczenii Dżohara Dudajewa (zabitego przez Moskali).
W dodatku...
Tadaaaaam!
Jest kumplem Tik-tok Pączusia Kaukazu. To właśnie Surkow użył swoich wpływów, żeby usadowić Kadyrowa na czeczeńskim tronie.
I teraz ten najważniejszy obok Dugina ideolog putinowskiego systemu władzy (w sumie jednak ważniejszy, bo przez lata mający bezpośredni wpływ na decyzje Kremla, których Dugin nie miał i nie ma) robi otwartą rewoltę przeciw korzystnej dla Kremla umowie rosyjsko-abchaskiej?
Ośmiela się? Dlaczego?
Co takiego wiedzą Kadyrow i Surkow, że pozwalają sobie na otwarte rewolty przeciw Kremlowi?
A w Nowosybirsku...
No niezupełnie tam. Konkretnie w Koczeniewie, ale to obok.
W jednostce 57849, będącej jednostką karną dla notorycznych dezerterów, dziesięciu bojców dało nogę. Pięciu złapano, reszty szukają.
Na pożegnanie bojcy zdemolowali koszary
Bezpośrednim powodem dezercji była odmowa udzielenia pomocy rannym bojcom, którzy zgłosili złe samopoczucie i gorączkę.
Kierownik ambulatorium wywalił ich za drzwi, a wezwana przez nich karetka pogotowia pół godziny czekała pod jednostką i nie została wpuszczona
No każdy by się zdenerwował i sobie poszedł.
Według portalu Mediazona od początku inwazji do lipca br. z armii rosyjskiej zdezerterowało ponad dziesięć tysięcy ludzi, z czego połowa tylko w pierwszej połowie bieżącego roku. Do tej pory jest tego na pewno więcej.
Mamy zatem początek masowych dezercji z rosyjskich szeregów. I to zjawisko będzie rosnąć.
Na froncie bez poważniejszych zmian.
To znaczy, sytuacja rozwija się tak, jak się rozwijała, bez gwałtownych zwrotów akcji.
Próba rosyjskiego ataku na odcinku kurskim skończyła się masakrą na polu minowym
Bojcy zajmują się tu głównie rabunkiem
Tymczasem ukraińskie siły specjalne hasają po zapleczu pozycji rosyjskich w Obwodzie Kurskim
Szturm ruin wieżowca w Wołczańsku w wykonaniu ukraińskiego oddziału Szkwał (złożony z byłych więźniów)
Nieudany atak rosyjski na odcinku sewerskim (Białogórówka i okolice)
Walki pod Kurachowem
Też Kurachowe. Jeden ukraiński Leoś przeciw rosyjskiej kolumnie
Na odcinku zaporoskim pod wsią Tawria celny strzał z HIMARSa zakończył koncentrację rosyjskich bojców przed atakiem
Zatrzymamy się na chwilę.
A konkretnie zatrzymano i wywalono rosyjskich dowódców z kierunku sewerskiego. Za fałszowanie raportów. W Moskwie nagle się zorientowali, że miejscowości podawane jako "wyzwolone" cały czas są w rękach ukraińskich.
Z takim systemem raportowania o kapitulacji Moskwy na Kremlu dowiedzą się po dziesięciu latach.
Informacja Rybara o całej aferze |
Z kolei pod Kurachowem Moskale wysadzili tamę na Wołczy.
Ale nie jest nieprzejezdna!
Ale tu jest niuans.
Ukraińcy z kolei znów zniszczyli (tym razem wysadzili) most w Dżankoj na Krymie
Moskale mieli dokonać wypadu na niebronione (z powodów topograficznych) wsie ukraińskie w Obwodzie Czernihowskim.
Ukraińcy twierdzą, że to pic na wodę-fotomontaż i na dowód pokazują film z zawieszenia rosyjskiej flagi na "ziemi niczyjej" (Ukraina jest ponoć po drugiej stronie mostu)
3 Brygada Szturmowa "Azow" zaprasza na tygodniowy pobyt "aklimatyzacyjny".
Przyjdź, pobaw się w żołnierza, może ci się spodoba i zostaniesz?
Komentarze
Prześlij komentarz