Dziennik wojny - dzień sto osiemdziesiąt trzeci
Rosję nazywano więzieniem narodów i przy okazji „operacji specjalnej”, jak bezczelnie nazywają w Moskwie najazd na Ukrainę, więzienia rzeczywiście się zapełniają. A jednocześnie zwalniani są nawet recydywiści. Niektórzy korzystają z okazji i jadą „legalnie” kraść i mordować na Ukrainie. Więzienia, w tym najcięższe, jak osławione Lefortowo, zapełniają się… pracownikami FSB. Putinowska władza czyści służbę, z której Car się wywodzi. Oficjalnie osadzeni są podejrzewani o świadome lub wynikające z niedbalstwa przekazanie władzom rosyjskimi fałszywych informacji o przygotowaniach Ukrainy do wojny. Nikt nie pamięta, że Putin nie chciał słuchać prawdy, co wszyscy mogli zobaczyć, kiedy podczas transmitowanego cyrku, zwanego naradą, na której rzekomo podjęto decyzję o ataku, próbował go mitygować szef Służby Wywiadu Zagranicznego. Ale co, jeśli sprawa ma drugie dno? Przypomnijcie sobie niedawną informację, że V Służba FSB, odpowiedzialna za „obsługę” krajów posowieckich (swoją drogą, ...