Posty

Dziennik wojny - dzień sto osiemdziesiąt trzeci

Obraz
 Rosję nazywano więzieniem narodów i przy okazji „operacji specjalnej”, jak bezczelnie nazywają w Moskwie najazd na Ukrainę, więzienia rzeczywiście się zapełniają. A jednocześnie zwalniani są nawet recydywiści. Niektórzy korzystają z okazji i jadą „legalnie” kraść i mordować na Ukrainie. Więzienia, w tym najcięższe, jak osławione Lefortowo, zapełniają się… pracownikami FSB. Putinowska władza czyści służbę, z której Car się wywodzi. Oficjalnie osadzeni są podejrzewani o świadome lub wynikające z niedbalstwa przekazanie władzom rosyjskimi fałszywych informacji o przygotowaniach Ukrainy do wojny. Nikt nie pamięta, że Putin nie chciał słuchać prawdy, co wszyscy mogli zobaczyć, kiedy podczas transmitowanego cyrku, zwanego naradą, na której rzekomo podjęto decyzję o ataku, próbował go mitygować szef Służby Wywiadu Zagranicznego. Ale co, jeśli sprawa ma drugie dno? Przypomnijcie sobie niedawną informację, że V Służba FSB, odpowiedzialna za „obsługę” krajów posowieckich (swoją drogą, ...

Dziennik wojny - doba sto osiemdziesiąta druga

Obraz
Pół roku otwartej inwazji Rosji na Ukrainę i Dzień Niepodległości Ukrainy. Oczywiście, Moskale nie byliby sobą, gdyby święta nie popsuli. W ciągu całego dnia na Ukrainie ogłoszono prawie 190 alarmów lotniczych we wszystkich obwodach i większych miejscowościach. Na stacji Chaplin rakieta uderzyła w pociąg osobowy. Zważywszy, że Charlie Chaplin nagrał film „Dyktator”, co prawda wymierzony w Hitlera, ale zawsze aktualny w odniesieniu do wariatów rojących o budowie imperiów, sytuacja wręcz symboliczna. Zniszczone wagony na stacji Chaplin. Rano Baćka Traktorzysta, zwany też Wąsatym Karaluchem złożył obywatelom Ukrainy życzenia z okazji Dnia Niepodległości (jak ktoś słusznie zauważył, Łukaszenka nie rozumie tego słowa), pieprząc o dobrosąsiedzkich stosunkach i życząc Ukraińcom czystego nieba, a potem z terenu Białorusi poleciały rakiety na Ukrainę. Hipokryzja i obłuda tego postępowania zbulwersowały nawet takiego cynicznego drania, jak Igor Girkin-Striełkow. Ale mimo to Ukraińcy święto...

Dziennik wojny - dzień sto osiemdziesiąty pierwszy

Obraz
 Dyplomatycznie dzieje się dużo i choć nie jest to trzęsienie ziemi, to plot twist bez wątpienia. Sułtan, czyli prezydent Turcji Recip Erdogan, który jeszcze wczoraj zapowiadał, że doprowadzi na terenie swojego kraju do spotkania Putin-Zełeński oświadczył, że zgodnie z prawem międzynarodowym Krym będzie musiał wrócić do Ukrainy. I teraz pytanie, czy jest to zmiana frontu przez Sułtana, który dotąd co prawda wspierał Ukrainę, ale również utrzymywał dobre relacje z Rosją, czy też Erdogan przesyła w ten sposób komunikat od Putina, że tamten zgadza się na wstępne warunki Ukrainy? Co ciekawe, Rosja pieniądze przeznaczone na rozwój Krymu przekierowała do Dagestanu. Czyli liczą się z utratą półwyspu. Osobiście optuję za mniej optymistyczną wersją pierwszą. Po prostu Sułtan uzyskał już wszystko, co mógł z relacji z Rosją, a dalsze brnięcie w nie oznaczałoby straty w relacjach z Izraelem (od czasu szykan rosyjskiego aparatu władzy przeciw żydowskiej agencji organizującej powroty coraz bardz...

Dziennik wojny - dzień sto osiemdziesiąty

Obraz
Za dwa dni będzie pełne pół roku otwartego najazdu Rosji na Ukrainę. Na półrocze Rosjanie dostali powietrzną bitwę o Krym. Jeśli ktoś wyobraża sobie tę bitwę jak filmy o bitwie o Anglię, to będzie w błędzie. Jak znaczna część tej wojny bitwa ta jest w istocie tragikomedią. Nad Krym noc w noc i dzień w dzień nadlatują drony. Ale nie drogie i cenne bayraktary, a tanie, dostępne na Aliexpress zabawki, podrasowane i wypakowane materiałami wybuchowymi. Takich mniej szkoda, kiedy się je straci. Szczególnie, że to drony kamikaze, czyli i tak mają zadanie nie wrócić. Ta flota zabawkowych dronów pokazała już, że nie wolno jej lekceważyć, atakując między innymi siedzibę sztabu Floty Czarnomorskiej. Rosyjska obrona przeciwlotnicza nie może ich zignorować, więc otwiera ogień, a drony rejestrują obraz stanowisk ogniowych przeciwnika i przekazuje dane do ukraińskiego dowództwa. I oczywiście, stanowisko obrony przeciwlotniczej można zmienić, ale kiedy znamy pierwotne położenie baterii, łatwo ją wyś...

Dziennik wojny - dzień sto siedemdziesiąty dziewiąty

Obraz
Wszyscy analizują zamach na Aleksandra Dugina, którego ofiarą padła jego córka, Daria, a on sam trafił do szpitala z powodu wylewu. Straszna śmierć w wybuchającym samochodzie. Kobieta w zasadzie nie miała szans. Co więcej, zamachowiec też nie miał szans. Samochód Dugina stał na pilnie strzeżonym parkingu VIP, bo oboje, ojciec i córka, byli gośćmi proputinowskiego festiwalu „Tradycja”. Oczywiście, w rosyjskim bałaganie i tumiwisizmie zamachowiec mógłby w sprzyjających warunkach wejść na Kreml (polecam film „Porucznik Kiże”, będący rosyjską wersją „Kapitana z Köppenig” – obie historie oparte na faktach pokazują istotę systemów w Prusach i carskiej Rosji).  Ale jednak co innego łut szczęścia, a co innego dobrze przygotowany i przeprowadzony zamach z użyciem materiałów wybuchowych. Zatem mamy kogoś, kto zna się na bombach, ma dostęp do koniecznych półproduktów i może swobodnie wejść (a nie tylko wejść, ale także przez chwilę tam działać) na strzeżony parking. To ogranicza możliwości do...

Dziennik wojny - dzień sto siedemdziesiąty siódmy i sto siedemdziesiąty ósmy.

Obraz
 Do Lwowa zjechał Sułtan ze swoim dworem, czyli prawie całym tureckim rządem na rozmowy z Atamanem. W trakcie rozmów Sułtan przekazał Atamanowi, że car chętnie się z nim spotka i porozmawia. Ataman odrzekł, że dopóki wojsko rosyjskie jest na Ukrainie, o żadnych rozmowach nie ma mowy. Po czym obaj się zgodzili, że wojnę muszą zakończyć negocjacje. Dyplomacja to jednak wyższa szkoła ściemniania.  Wszystkiemu przysłuchiwał się szef Instytucji Doskonale Niepotrzebnej, czy Sekretarz Generalny ONZ. W imieniu swojej pociesznej organizacji obiecał obiecywać i wyrażać zaniepokojenie do końca wojny. Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że w lutym i marcu, kiedy próbowano negocjacji rosyjsko-ukraińskich i wydawało się niektórym, że Rosja może to wygrać, Zełeński prosił o spotkanie w cztery oczy z Putinem. Wtedy Car odrzekł, że to nie czas na takie spotkania. Teraz, to Putin prosi i dostał dokładnie taką samą odpowiedź, jakiej przed miesiącami udzielił. Jest to o tyle ważne, że pokazuje,...

Dziennik wojny - dzień sto siedemdziesiąty szósty

Obraz
 Rosjanie naprawili (załatali) most przy śluzie w Nowej Kachowce tylko po to, żeby dziś w nocy znów trafiły go ukraińskie pociski. W stoczni w Chersoniu budowane są pontony do budowy mostów pontonowych na Dnieprze. Przez Inhulec koło Darówki przerzucone są dwa takie mosty. Według obliczeń internautów dla rosyjskich uzupełnień droga z Krymu do Chersonia trwa teraz dwanaście godzin. Mniej więcej dwa razy dłużej, niż normalnie. Takie są skutki ukraińskiego ostrzału i niszczenia sieci kolejowej, z której korzystają Rosjanie. Moskale przez to zmuszeni są wspierać siły w Chersoniu przesuwając jednostki z Melitopola, który sam jest przecież zagrożony, jeśli padną Połohy. Oczywiście, to nie jest takie zaraz-moment. Moskale starają się nie dopuścić SZU do Połohów stawiając artyleryjski ogień zaporowy. Dziennie kanonierzy moskiewscy na całym froncie wystrzeliwują 50-60 tysięcy pocisków. Potężne ilości. I nie chodzi tylko o zużycie amunicji, ale też o zmęczenie materiału, z którego wykona...