Dziennik wojny - Gra o Iran - doby siódma, ósma i dziewiąta piątego roku (1468, 1469 i 1470)
Kontynuujemy temat Iranu, żeby go w miarę szybko w miarę wyczerpać. Choć nie wiem, czy jutro rano będzie aktualny, bo sytuacja zmienia się bardzo szybko.
Po ogłoszeniu zgonu Alego Chamenei, religijnego tyrana Iranu, uruchomiona została procedura kryzysowa na taką ewentualność przygotowana.
Zaczęła z automatu działać Rada Tymczasowa, w skład której weszli:
- prezydent Masud Pezeszkian (reformista),
- szef systemu sądownictwa Gholamhossein Mohseni-Ejei (twardogłowy),
- przedstawiciel Rady Strażników (odpowiednik Biura Politycznego) w miejsce Chamenei.
Trzecim w Radzie Tymczasowej został ajatollah Alireza Arafi...
| który zaraz po mianowaniu ogłosił, że Dziś w nocy wszyscy będziemy świadkami końca świata |
Po czym najprawdopodobniej zginął w kolejnym ataku.
Rada miała zarządzać Iranem do czasu wyboru nowego Najwyższego Przywódcy przez Radę Ekspertów, która liczy sobie osiemdziesięciu ośmiu z przeproszeniem członków.
Oczywiście siły izraelsko-amerykańskie dodatkowo polują na członków Rady Ekspertów, żeby wywołać trwały paraliż decyzyjny Republiki Islamskiej.
| I faktycznie wczoraj rano rakiety izraelskie miały trafić w budynek, w którym zebrać miała się Rada Ekspertów. Nie wiadomo jednak, czy byli w budynku i czy podjęli decyzję |
Co prawda we wtorek opozycyjne media irańskie podały, że posiedzenie Rady przeprowadzono on-line i wyznaczono na przywódcę syna Alego Chamenei Mojtabę i że przeprowadzone to zostało pod presją IRGC.
Jednak w środę zaprzeczył temu należący do Rady Ahmad Chatami. Według niego proces wyboru jest w toku i nie potrwa długo.
Problem polega na tym, że spora część członków rady ma faktycznie republikańskie przekonania i nie chce wprowadzać żadnej formy kojarzącej się z monarchią, a tym byłoby przejęcie władzy przez syna poprzednika i założenie dynastii.
W tej sytuacji rośnie znaczenie struktur polityczno-militarnych, czyli Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oraz powiązanej z nim Basidż, będącym czymś na kształt ORMO w komunistycznej Polsce (sieć donosicieli i inwigilatorów gotowych w razie potrzeby pałować sąsiadów.
Problem w tym, że IRGC jest głównym celem amerykańskich i izraelskich nalotów, więc nie tylko traci kolejnych dowódców, ale i kolejne obiekty i jednostki. O ile w jej strukturach jest spora grupa zawodowych funkcjonariuszy, to mają też poborowych, wziętych siłą. O tym, czy chłopak trafi do IRGC, do armii, czy do policji decyduje losowanie i żadne własne preferencje nie mają znaczenia. Dla nich sytuacja, gdy koszary zostały zrównane z ziemią, a kolejne są na celowniku, to doskonały moment, żeby wypisać się ze struktury, do której zostało się przymusowo wciśniętym.
I tu pojawia się dotąd milczący gracz, czyli regularna armia. Generalnie oszczędzana w nalotach, której kadra nie trawi "niekompetentnych fanatyków" z Korpusu Strażników, a dodatkowo ma żal o to, że Korpus dostaje większe pieniądze, fajniejsze zabawki i generalnie ma wyższy prestiż.
Ta relacja przypomina trochę stosunki między Wehrmachtem a SS, czy między armią regularną a wojskami wewnętrznymi w krajach komunistycznych.
W czasie styczniowych protestów jakaś część żołnierzy regularnej armii zdezerterowała (podobnie jak policjantów). Nie zdarzyło się to w jednostkach IRGC
W tej układance, gdy reformatorzy, jak prezydent Pezeszkian, czy jego zastępca Mohammad Reza Aref nie mają za sobą realnej siły (nie do końca, bo nieformalnie mogą liczyć na mniej sfanatyzowaną część Korpusu), a pozycję próbują budować na poparciu ulicy, gdy liderzy opozycyjni nie żyją, siedzą lub są na emigracji, a symbolem oporu jest niezbyt jednak popularny syn szacha, regularna armia może wyłonić się na jedyną siłę zdolną zatrzymać destrukcję państwa.
Według nieoficjalnych doniesień pojedynczy generałowie i oficerowie niższego szczebla zaczęli się kontaktować z opozycją i Rezą Pahlawim.
Hipotetycznie możliwy jest scenariusz czegoś w rodzaju Operacji "Walkiria", kiedy wojsko w celu ochrony Republiki zajmuje kluczowe punkty w kraju, paraliżuje centrum decyzyjne IRGC, przejmuje władzę, po czym powołuje rząd tymczasowy reprezentujący opozycję, emigrację i reformatorów ze struktur reżimu.
Sam Pahlawi deklaruje, że nie chce wracać na tron, proponuje jedynie przywództwo tymczasowe na okres zmiany systemu.
Jak wiadomo tymczasowość to najbardziej trwała ze wszystkich rzeczy.
Ten scenariusz, możliwy, ale daleki od realizacji, wymaga w pierwszej kolejności rozbicia i sparaliżowania struktur decyzyjnych Iranu. Następnie zniszczenia struktur i zaplecza oraz sparaliżowania Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Na koniec wyeliminowania najbardziej radykalnych przywódców religijnych.
Trochę dużo.
Choć oczywiście dokładnie to jest realizowane.
Ruiny dowództwa IRGC w Szahr-e-Rey - centrum represji podczas styczniowych manifestacji. Pod gruzami pogrzebanych zostało stu dwudziestu islamistycznych ubeków
Koło Sri Lanki amerykański okręt podwodny storpedował irańską fregatę, wchodzącą w skład sił morskich IRGC
Fregata jeszcze się utrzymuje na wodzie, ale pali się i jest wyłączona z użycia
A to film z czasów, kiedy fregata jeszcze była zdatna do użytku
Irańskie siły rakietowe (obsługiwane przez IRGC)
I ich likwidacja
W tej układance brakuje jednak dość istotnego elementu, który aż się tu prosi, bo jego ślady widać na każdym kroku.
Na początek anegdota.
W wywiadzie dla tureckiej redakcji CNN w 2024 roku były prezydent Mahmud Ahmadinedżad (reprezentant betonu, podobno też zlikwidowany w obecnych nalotach) zajawił, że jednostką irańskiego wywiadu, która miała ścigać agentów Mossadu kierował... agent Mossadu, a jednostka składała się (tak, nie uwierzycie) z agentów Mossadu.
Opisywałem tę historię w październiku 2024 roku. Była ona konsekwencją widowiskowej likwidacji najpierw szefa Hamasu Ismaiła Hanijeha, a potem całej czołówki Hezbollahu. Było oczywiste, że te akcje nie mogły się odbyć i udać bez wsparcia w wewnątrz irańskich struktur. Władze irańskie musiały jakoś wyjść z tego z twarzą, więc przy okazji załatwiły swoje walki frakcyjne.
Ale przecież faktyczna agentura nie została zlikwidowana.
Izrael "ujawnił", jak doszło do likwidacji Chameneiego.
Według tego, co podano, Mossad whackował się w system monitoringu przy siedzibie Najwyższego Przywódcy i obserwował jego i jego gości przez kilka lat, analizując wszelkie szczegóły i tworząc "sylwetki" poszczególnych osób, obejmujące ich przyzwyczajenia, rytuały, rozkład dnia itp. A przed samym atakiem dostali z CIA informację, gdzie będzie Chamenei w sobotę rano...
No dobra, a bez bajek, to między wierszami przyznano tu, że po prostu ajatollaha wystawili swoi z jego najbliższego otoczenia. Ktoś, kto dokładnie znał jego rozkład dnia na 28 lutego.
To jeszcze dorzućmy, że według New York Timesa już 1 marca pośrednim kanałem irańskie Ministerstwo Wywiadu MOIS skontaktowało się z CIA prosząc o podanie warunków pokoju.
Oficjalnie obie strony zaprzeczają, ale...
MOIS, czyli w dużym uproszczeniu irański odpowiednik Abwehry (choć armia ma własny wywiad) oczywiście rywalizujący i nienawidzący IRGC (który ma własny wywiad) podlega formalnie... prezydentowi Pezeszkianowi, a nieformalnie Najwyższemu Przywódcy, którego nie ma.
Takich informacji nie wypuszcza się ot tak sobie. Obie mają wykonać konkretną robotę.
Zachodnie (w tym izraelski) wywiady doskonale wiedzą, że irańskie służby wiedzą (o agenturze). Więc ujawniają to, co przeciwnik i tak wie. Ale potwierdzając domysły wskazują też kierunek, gdzie szukać. I powodują, że służby irańskie mają zajęcie.
Do tego podkręcają i tak już dużą nieufność między IRGC, a resztą struktur państwowych, co może doprowadzić do otwartego konfliktu między nimi.
A to może popchnąć wojsko i służby nie związane z Korpusem do oporu przeciw dyktaturze.
Nie wiemy, ilu realnie ludzi w strukturach władzy, nawet na najwyższym szczeblu, zdaje sobie sprawę z konieczności systemowych zmian, które uchronią obecnych beneficjentów systemu przed całkowitym kolapsem.
Trzeba wiele zmienić, żeby nic się nie zmieniło.
W 1989 roku władza komunistyczna w Polsce ustąpiła, kiedy oczywistym się stało, że nawet w zamkniętych obwodach wyborczych w ZOMO, wojsku, bezpiece masowo głosowano przeciw komunistom.
Nie wiemy, jakie są faktyczne nastroje w irańskim aparacie przemocy i na ile jego funkcjonariusze identyfikują się z reżimem (część na pewno będzie fanatykami do końca, ale...) Szczególnie, że zamordowanie trzydziestu tysięcy protestujących w styczniu nie mogło przejść bez echa. Społeczeństwo irańskie jest znacznie mniej zatomizowane, niż społeczeństwa europejskie. Jeśli weźmiemy pod uwagę łączną skalę ofiar represji po styczniowych manifestacjach - zależnie od szacunków od dwustu tysięcy do nawet miliona zabitych, rannych, aresztowanych - to łatwo policzyć, że każdej rodzinie, w każdej społeczności jest ktoś, kto ucierpiał.
Na to nakłada się coraz gorsza sytuacja ekonomiczna, w której w celu wymiany stu dolarów na riale trzeba brać walizkę, a inflacja szybuje i która dotyka coraz bardziej także członków aparatu władzy.
Na to nakłada się coraz gorsza sytuacja ekonomiczna, w której w celu wymiany stu dolarów na riale trzeba brać walizkę, a inflacja szybuje i która dotyka coraz bardziej także członków aparatu władzy.
Członkinie reprezentacji Iranu w piłce nożnej odmówiły śpiewania hymnu Republiki Islamskiej
Trudno teraz wyrokować, jaki jest najbardziej prawdopodobny scenariusz rozwoju sytuacji, szczególnie, że IRGC, któremu podlegają siły rakietowe, dostał obłędu i rąbie równo po okolicy, nie zastanawiając się nad skutkami.
Zjednoczone Emiraty Arabskie oberwały około stu pięćdziesięciomia irańskimi pociskami - zastrzegły sobie prawo do odpowiedzi.
Arabia Saudyjska - trafienie w rafinerię należącą do spółki ARAMCO, która jest własnością rodziny królewskiej - zapowiedź gotowości do wszelkich środków obrony.
Katar - trafienie w instalacje gazowe - wyrażenie oburzenia, ale bez gróźb.
Bahrajn - ataki na obiekty 5 Floty USA - potępienie ataków irańskich.
Kuwejt - trafienie w port lotniczy - zapowiedź obrony suwerenności.
Oman - sojusznik Iranu - stanowisko najbardziej łagodne.
Jeśli jednak ataki będą kontynuowane, radykalne podejście ZEA i Arabii Saudyjskiej może zostać przyjęte przez resztę krajów Zatoki Perskiej, szczególnie, że siły morskie IRGC zablokowały cieśninę Ormuz, którą tankowce z krajów arabskich płyną z ropą w świat. A to uderza w interesy każdego z nich.
A także Chin, które z Zatoki importują co piątą baryłkę swojej ropy.
Już pierwszego dnia blokady siły irańskie zaatakowały i zapaliły własny tankowiec floty cieni "Skylight"
Nie koniec na tym.
Iran ostrzelał także obiekty brytyjskie (lotnisko w Akrotiri na Cyprze i bazę francuskiej marynarki wojennej w Abu Dabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie). Działania te spowodowały natychmiastową zmianę podejścia rządów Wielkiej Brytanii i Francji, które skierowały okręty i samoloty na Bliski Wschód.
W środę Iran wystrzelił z kolei rakietę w stronę Turcji (została zestrzelona)
oraz zagroził ostrzelaniem...
Mudżahedini Ludowi Iranu (MEK) są dla reżimu groźni z kilku istotnych powodów.
Po pierwsze, są współautorami rewolucji islamskiej z 1979 roku (byli niemal otwartą agenturą Moskwy, a ich ideologią jest powstała w latach dwudziestych zeszłego wieku synteza islamu (w wydaniu szyickim) i marksizmu.
Po drugie, toczą otwartą wojnę z reżimem od początku lat osiemdziesiątych, czyli od ich wyeliminowania ze struktury władzy.
Po trzecie, mają struktury polityczne, armię, sieć wywiadu, sięgającą bardzo głęboko w struktury reżimu (to oni ujawnili irański program nuklearny) - i tu wracamy do wystawienia wywiadowi USA i Izraela Chameneiego.
Po czwarte, jako współtwórcy rewolucji, którzy nie ulegli korupcji władzy, mają sporą charyzmę w społeczeństwie.
Słowem, są "lepszą wersją" reżimu, akceptowalną dla tych Irańczyków, którzy nie zgodzą się na powrót Pahlawich. W dodatku mają struktury polityczne, program i siły zbrojne, trenowane właśnie w Albanii.
Minusy?
Oskarżani są o sekciarstwo, współpracowali z Irakiem w czasie wojny iracko-irańskiej, a w USA byli wpisani na listę organizacji terrorystycznych (potem wylobbowano usunięcie MEK z tej listy).
Liderka MEK Mariam Rajavi (a jednocześnie prezydent-elekt Narodowej Rady Oporu Iranu NCRI) wezwała do powstania narodowego, zapowiadając, że MEK i NCRI nie dążą do władzy, tylko do oddania jej narodowi. Rajavi straciła dwie siostry. Jedną zamordował reżim szacha, drugą ajatollahowie (którym nie przeszkadzało, że skazana jest w ciąży)
Prezydent Trump powiedział, że ma trzy kandydatury do przejęcia władzy po upadku reżimu. O Pezeszkianie i reformatorach oraz synu Szacha już pisałem. Mariam Rajavi i MEK byliby opcją trzecią.
Niewykluczone, że struktury te są już dogadane i ze sobą powiązane.
Tymczasem sytuacja dla Iranu robi się coraz mniej ciekawa, bo Kurdowie z Iraku rozpoczęli działania ofensywne przeciw Iranowi.
| Oczywiście, to może zmienić nastawienie samych Persów, którzy wobec zagrożenia integralności terytorialnej mogą się zjednoczyć. Z drugiej jednak strony chętnych |
Problem w tym, że chętnych do wyszarpania swojej części tortu może być więcej.
| Mapka z pracy Witolda Repetowicza "Mniejszości etniczne w Iranie" |
Azerbejdżan już ogłosił stan gotowości, oficjalnie w celu ochrony granic i ludności. W Iranie mieszka więcej Azerów, niż w Azerbejdżanie i niekoniecznie chcą pozostać w państwie mułłów.
Elity irańskie muszą szybko coś zrobić, zanim ich kraj zacznie się rozpadać.
W dodatku Iran ze swoją wojną jest praktycznie sam. Chiny co prawda dostarczyły IRGC rakiety, paliwo i półprodukty do ich uzbrojenia...
![]() |
| Co w dłuższej perspektywie dałoby Iranowi ogromną przewagę ogniową (oczywiście, prognozę do 2030 roku należy traktować z dystansem) |
Niemniej w obliczu realnego ataku Pekin ograniczył się do działań dyplomatycznych i uruchomienia środków propagandowych. Moskwa zaś podkreśla, że nie jest stroną konfliktu, a traktat rosyjsko-irański o strategicznym partnerstwie nie obejmuje współpracy wojskowej.
Jeden z naszych ulubionych tiktokerów Apti Alaudinow zapowiedział gotowość Tik-tok Army do wyjazdu do Iranu, ale ze strony Ministerstwa Napadania na Sąsiadów Erefii nie ma potwierdzenia tych planów
Zarówno Moskwa, jak i Pekin mają obecnie zagwozdkę. Ani jednych, ani drugich nie stać na utratę Iranu. Dla Pekinu to źródło surowców, w tym przede wszystkim ropy naftowej (swoją drogą, ciekawa jest współpraca reżimu religijnego z systemem ateistycznym). W dodatku, po utracie nitki Nowego Jedwabnego Szlaku wiodącej przez Ukrainę, szlak alternatywny miał wieść przez Iran właśnie.
Dla Rosji z kolei upadek reżimu i przejście Teheranu na stronę Zachodu oznacza de facto utratę Kaukazu i Azji Środkowej, a w perspektywie także Afganistanu.
Z drugiej jednak strony ani jednych, ani drugich nie stać na otwarty konflikt ze Stanami, szczególnie, gdy wciąż trwa zaangażowanie Rosji w Europie.
Na tę chwilę trzeba obserwować, co się dzieje. W każdym razie, ani Waszyngton, ani Tel-Awiw nie ustępują. Z jednej strony montowany jest propagandowy nacisk na oba kraje, żeby zluzowały, a z drugiej działania IRGC powodują, że przeciw Iranowi ustawia się coraz więcej państw, chcących zakończyć szyicką łobuzerkę (wszystkim widzącym problem w Izraelu - nie mówię, że jest on bez winy - przypomnę, że nie Tel-Awiw sponsoruje i kieruje Hezbollahem, Hamasem i Houti i to nie Izrael robi pieprznik w Jemenie).
Na marginesie, warto zauważyć przypadek ewidentnego heroizmu ze strony lotników irańskich, ale takiego heroizmu połączonego jednak z głupotą.
Dziś w trakcie działań izraelskiego lotnictwa nad Teheranem grupę izraelskich F-35I została ona zaatakowana przez samotny samolot szkolno-bojowy Jak-130.
![]() |
| To... |
![]() |
| Zaatakowało grupę tego. Terrier wyskoczył do rotweilerów |
Dość oczywiste, jak to się skończyło
Ale inni niech tego nie próbują. Iran (ani żaden inny kraj) nie skorzysta na śmierci bohaterskiej, ale bezsensownej.
Na froncie ukraińskim brak znaczących zmian, choć pojawiają się pewne nowe trendy. Rozwinę to w następnym wpisie, o ile nie będę znowu zajęty Iranem.
Omówienia wymaga też sytuacja w Ameryce Łacińskiej, bo tam się trochę dzieje. Szczególnie w Meksyku i Ekwadorze.
Z bieżących spraw rosyjsko-ukraińskich warto odnotować zajęcie tankowca floty cieni "Ethera" przez Belgię wspieraną przez Francję.
Akcja miała miejsce na Morzu Północnym
Z kolei u wybrzeży Libii nagle wybuchł rosyjski gazowiec floty cieni "Arctic Metagaz"
Przyczyną pożaru był atak drona



Komentarze
Prześlij komentarz