Dziennik wojny - Uderzenie na Iran i co dalej? - dni od trzysta pięćdziesiątego szóstego czwartego roku do szóstego piątego roku (1456 - 1467)
I stuknęły właśnie cztery lata od rozpoczęcia przez Moskwę "trzydniowej wojskowej operacji specjalnej". Oczywiście dziś łżą, że nikt nie mówił o trzech dniach, ale to już nie te czasy, kiedy gazety można było spalić. Internet pamięta.
Miało być o czym innym, ale prawie napisany tekst poleciał do kosza, bo zaczęła się rozprawa z Iranem.
Miesiąc z okładem temu pisałem o irańskiej rewolcie, wywołanej kryzysem gospodarczym, nędzą i inflacją. USA zrobiły wtedy pokaz siły i zagroziły uderzeniem, do czego nie doszło, pod pretekstem, że reżim irański wycofał się z planów egzekucji uczestników protestów (w rzeczywistości kontynuował je potajemnie).
Faktycznym powodem według nieoficjalnych informacji miał być sprzeciw Izraela, którego władze stwierdziły, że nie są przygotowane do ponownej wojny oraz Arabii Saudyjskiej i państw Zatoki Perskiej, które odmówiły udostępnienia swoich lotnisk amerykańskim samolotom w obawie przed rewanżem Iranu.
Opozycja irańska zareagowała na tę decyzję oburzeniem.
USA nie odpuściły jednak planów ataku. Zmieniły tylko jego plany, przekładając w czasie koniecznym do zgromadzenia w regionie odpowiednich sił morskich i przekonania sojuszników.
Łącznie USA zgromadziły w pobliżu Iranu dwa lotniskowce, kilkanaście niszczycieli, około pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy i setki samolotów. Izrael przeznaczył do uderzenia około dwustu swoich płatowców, głównie F-35 i F-15.
Łącznie USA zgromadziły w pobliżu Iranu dwa lotniskowce, kilkanaście niszczycieli, około pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy i setki samolotów. Izrael przeznaczył do uderzenia około dwustu swoich płatowców, głównie F-35 i F-15.
W sobotę nad ranem (w Iranie czas jest przesunięty o półtorej godziny do przodu w stosunku do Polski) izraelskie lotnictwo wykonało uderzenie na pięćset irańskich celów. W pierwszej kolejności sparaliżowana została obrona przeciwlotnicza, po czym uderzono w siedzibę ajatollaha Chamenei, dowództwa wojskowe, komendy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej itp. Celem były także instalacje wojskowe, atomowe i paliwowe.
Potem do akcji weszły siły amerykańskie.
Według stanu na niedzielny wieczór zginęło ponad dwustu Irańczyków, w tym około stu pięćdziesięciu dzieci (wynik omyłkowego ostrzelania szkoły lub działania systemów walki elektronicznej, które zakłóciły sterowanie rakiety). Ponad siedemset osób zostało rannych.
Religijny przywódca Iranu i jego faktyczny dyktator, któremu wielu Irańczyków życzyło szybkiego zgonu, ajatollah Ali Chamenei faktycznie udał się na spotkanie z Mahometem. Podobno razem z nim do proroka udał się jego syn i najbardziej prawdopodobny następca Mojtaba wraz z rodziną. Prezydent Pezeszkian miał przeżyć.
| Tyle zostało z domu Chameneiego. Władze Iranu twierdzą, że zdążono go ewakuować, ale jak na razie nigdzie się nie pojawił. Pezeszkian zresztą też nie |
Moment oficjalnego ogłoszenia śmierci Chamenejego
Do grobu trafić miał też dowódca IRGC gen. Mohammad Pakpour, a poza nim minister obrony gen. Aziz Nasirzadeh, były sekretarz Rady Bezpieczeństwa Ali Shamkhani, szef wywiadu IRGC i inni wysocy dowódcy. Generalnie nastąpiła częściowa lub pełna dekapitacja reżimu.
Zwykli Irańczycy niespecjalnie martwią się ostrzałem
A wieść, że Chamenei nie żyje wywołała spory entuzjazm. Takich filmów jest naprawdę sporo
Już po rozpoczęciu uderzenia premier Izraela Benjamin Netanjahu wystąpił w telewizji ogłaszając rozpoczęcie operacji Ryczący Lew, a krótko potem prezydent Trump ogłosił amerykańską operację Epicka Furia.
- obrona narodu amerykańskiego poprzez eliminowanie bezpośrednich zagrożeń ze strony reżimu irańskiego – okrutnej grupy bardzo twardych, okropnych ludzi;
- irańskie władze to nikczemna, radykalna dyktatura, państwowy sponsor numer jeden terroru, prowadzący 47-letnią kampanię rozlewu krwi i masowych mordów;
- Do wielkiego, dumnego narodu Iranu, mówię dziś wieczorem, że godzina waszej wolności jest bliska. Kiedy skończymy, przejmijcie władzę. Będziecie mogli ją przejąć;
- członkowie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, którzy się poddadzą, będą mogli przeżyć, jeśli nie, na pewno zginą;
- Iran nigdy nie będzie miał broni atomowej.
Iran odpowiedział tyleż gwałtownie, co bez sensu, ostrzeliwując nie tylko Izrael i cele amerykańskie, co także kraje Zatoki Perskiej.
Na przykład rejon Burj Khalifa nie jest strefą, gdzie występują cele wojskowe.
Podobnie, jak lotnisko międzynarodowe w Kuwejcie
Wieżowiec w Bahrainie mógł być trafiony w wyniku błędu w sterowaniu
Były jednak trafienia konkretne.
Jak w bazę amerykańskiej floty w tymże Bahrajnie
Czy też amerykański radar w Katarze
![]() |
| Był radar i nie ma radaru |
Z głosów w tle wynika, że i mieszkańcy krajów arabskich mają radość z tego, że rakieta, czy dron w coś trafiły.
Generalnie uderzenia odwetowe, choć mocne, nie spełniły swojego celu. Po pierwsze, większość rakiet i dronów została wyłapana i zneutralizowana.
W Izraelu zginęły trzy osoby w wyniku bezpośrednich trafień. Osiemdziesiąt dziewięć osób zostało rannych lub inaczej poszkodowanych, głównie w wyniku np. upadku ze schodów podczas schodzenia do schronów.
W Zjednoczonych Emiratach Arabskich jeden zabity. W Syrii cztery ofiary śmiertelne w wyniku uderzenia irańskiej rakiety w budynek. W Dubaju w wyniku pożaru hotelu Palm Jubeirah (to ten słynny na półwyspie w kształcie palmy) rannych zostało około dziesięciu osób.
A teraz dość ciekawy moim zdaniem niuans.
Tuż przed atakiem na irańskie lotniska przyleciało sporo transportowców z Rosji, które dowiozły nowe systemy przeciwlotnicze. Te same, które zawiodły w czerwcu zeszłego roku w czasie wojny dwunastodniowej.
Co mogło pójść nie tak?
Dość dokładnie, czemu tak się stało opisuje pułkownik Korowaj, więc nie będę się mądrzył, tylko oddam głos specjaliście.
Druga ciekawostka, to reakcje międzynarodowe.
Otóż poza Omanem, który poparł Iran, żadne państwo arabskie nie potępiło izraelsko-amerykańskiego ataku, za to zgodnie potępiły ostrzał ich terytoriów przez Iran. Omanowi to nie pomogło, bo w niedzielę i tak został ostrzelany przez Iran.
To sytuacja, jaka dotąd się nie zdarzała. Uderzenia na Iran były zawsze rytualnie potępiane przez cały świat islamski. Tym razem reakcje są bardziej, niż wstrzemięźliwe.
Za to Rosja, Chiny, Białoruś i wszelkie odmiany onuc już zdążyły się nad losem zabitych morderców popłakać. A głównym argumentem jest, że ataku dokonały Izrael i Stany bez zgody ONZ
Za to w rosyjskich mendiach panika
Arabia Saudyjska, która prozachodni zwrot wykonała dwa lata z okładem temu, wybija się właśnie na faktycznego lidera świata islamskiego i arabskiego. Nie poprzez rywalizację na radykalizm z irańskimi mułłami, jak próbowano to robić od czterdziestu pięciu lat, tylko poprzez eliminację głównego rywala i zajęcia stanowiska "gubernatora" USA na Bliskim Wschodzie. Reszta krajów regionu, zmęczona irańskim awanturnictwem poprzez Hamas, Hezbollah i Houti (szczególnie tych ostatnich, bo oni byli wymierzeni konkretnie w Rijad, organizacje antyizraelskie były do zaakceptowania) po prostu przyłączyła się.
Zanim przejdę do następnych tematów, warto odpowiedzieć sobie na pytanie, co dalej.
Przede wszystkim, co z przejęciem rządów przez irańską opozycję, której, jak pisałem, nie ma. To znaczy, nie ma sił, które zdolne byłyby do objęcia władzy.
Klucz jest moim zdaniem w tej wypowiedzi prezydenta Trumpa.
Wyraźnie wskazuje on tu, że są w IRGC, policji i wojsku siły reformatorskie i wzywa je do porozumienia z protestującymi (protesty, choć słabsze, niż na początku wciąż trwają). To gest w stronę prezydenta Pezeszkiana (o ile przeżył). Blokujący go dotąd beton właśnie został pokruszony. W ramach mobilizatora swoją odezwę do Irańczyków wygłosił następca irańskiego tronu Reza Pahlawi Jr.
Jednak dla młodych Irańczyków Pahlawi nie kojarzy się z tyranią i przemocą, a w kontekście działań reżimu ajatollahów działania bezpieki z czasów szacha to zabawy w berka.
Jeśli zatem Pezeszkian nie ogarnie tematu, to przywrócenie monarchii Pahlawich jest jakąś możliwą opcją.
Temat jest oczywiście znacznie bardziej skomplikowany, bo w niedzielę reżim zebrał swoich zwolenników, którzy grzecznie i karnie demonstrowali żałobę po Chameneim i zabitych liderach reżimu.
Te demonstracje o niczym w istocie nie świadczą.
Raz, że reżim ma swoich zwolenników, jak miała ich w Polsce komuna. W tym są przecież także członkowie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, wojskowi, urzędnicy itp.
Dwa, że takie spędy robi się na rozkaz, a na razie nie ma jeszcze podstaw do tego, żeby takich rozkazów nie wykonywać. Nawet jeśli w sobotę się cieszyło po cichu w gronie najbardziej zaufanych.
Dwa, że takie spędy robi się na rozkaz, a na razie nie ma jeszcze podstaw do tego, żeby takich rozkazów nie wykonywać. Nawet jeśli w sobotę się cieszyło po cichu w gronie najbardziej zaufanych.
Właśnie dlatego opcja porozumienia opozycji z Pezeszkianem jest najbardziej sensowna.
Na razie do gry wchodzi "drugi garnitur" liderów. Ponoć znacznie bardziej betonowych, niż poprzednicy. Iran ma mieć cztery takie ekipy na wypadek dekapitacji.
Przypomnę, że Hezbollah i Hamas też mieli kilka kolejnych ekip, które płynnie zastępowały poprzedników. Jakoś niewiele to pomogło. Zlikwidowani zostali wszyscy po kolei.
Podejrzewam, że podobnie będzie teraz. Po prostu ataki będą trwały do wywołania strukturalnego kryzysu w islamistycznej strukturze władzy.
Iran w odwecie nie tylko ostrzeliwuje cele amerykańskiej i w krajach arabskich (niektóre, jak rzekome zatopienie USS Lincoln, tylko w marzeniach propagandystów), ale uruchomił swoje agentury w innych krajach: Pakistanie, Indiach, Iraku itp. Znakomity pomysł. Idealny prezent dla służb tych krajów do likwidacji proirańskich struktur.
Przypomnę tu, że Pakistan niedawno pogłębił już istniejący sojusz z Arabią Saudyjską. A ta wspiera atak Izraela i USA na Iran.
Jak to wszystko ma się do naszej sytuacji?
Najlepszą analizę dał pan Przemysław Żurawski vel Grajewski
Ja dodam jeszcze, że ta sytuacja wymusza na Chinach i Rosji przeniesienie uwagi, sił i środków na kierunek irański. To może nie blokuje Chin, choć na pewno je spowalnia, ale na pewno osłabia Rosję, która nie ma rezerw do walki w Europie i Azji jednocześnie. Coś musi odpuścić. A na pewno, jeśli kombinowano na Kremlu, żeby wszcząć drugą awanturę w Europie, to Iran ją opóźnia.
W dużym skrócie:
USA i Iran uderzyli w sojusznika naszego wroga, w dodatku starego dziada terroryzującego wraz z podobnymi sobie cały naród.
Było to więc działanie w naszym interesie i jojczenie pięknoduchów jest po prostu bez sensu.
Temat Bliskiego Wschodu wymaga pogłębienia. W każdym razie obecna sytuacja jest problemem przede wszystkim dla Chin i Rosji oraz ich sojuszników. Per saldo może po jakimś czasie doprowadzić do uspokojenia regionu, jeśli nie będzie tam rywalizujących potęg.
Z tego regionu należy odnotować konflikt pakistańsko-afgański, który właśnie się zaognił.
Temat w kontekście ogólnej układanki złożony, bo Afganistan jako bliski partner Moskwy jest w tym samym bloku, co Iran, ale z Iranem ma od lat konflikt graniczny.
Pakistan ma strategiczne partnerstwo z Iranem, ale też z Arabią Saudyjską, która z Iranem rywalizuje.
No i Pakistan ma konflikty graniczne ze wszystkimi sąsiadami.
Iran to szyici, a Pakistan to sunnici, ale w Pakistanie jest piętnastoprocentowa mniejszość szyicka. Afganistan to sunnici, ale talibowie, nie lubiący saudyjskich wahabitów.
Dość skomplikowane?
No to w trwającym konflikcie afgańsko-pakistańskim USA popierają "prawo Pakistanu do obrony". Pakistan zaś potępił atak USA i Izraela na Iran, ale też ataki irańskie na kraje arabskie i zapewnił Arabię Saudyjską o swoim poparciu i solidarności.
Na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej relacje są znacznie bardziej złożone, niż w Europie się wydaje.
O wojnie z kartelem narkotykowym w Meksyku napiszę osobno.
Wracamy do tematu ukraińskiego, bo tu się trochę działo.
W Genewie doszło do rozmów ukraińsko-rosyjskich, które załamały się jednak w wyniku uporu szefa strony rosyjskiej Władymira Miedińskiego (to ten były minister szkolnictwa, który napisał podręcznik historii dla szkół, gdzie wychwalał stalinowskie czystki i deportacje). Powodem była kwestia amerykańskich gwarancji dla Ukrainy, na które Rosja nie chce się zgodzić.
Po amerykańskim uderzeniu w Iran szef kancelarii prezydenta Ukrainy i główny negocjator generał Dymitr Budanow ogłosił, że
Putin zgodził się na amerykańskie gwarancje dla Ukrainy.
Tyle, że to jednostronna informacja od generała Budanowa, a on znany jest z trollowania i podpuszczania przeciwników.
Podanie przez niego takiej informacji wymusza na Rosji zajęcie stanowiska. Moskwa teraz musi albo to potwierdzić, albo zaprzeczyć. Milczenie będzie oznaczało de facto zaprzeczenie.
W grze w cykora, jaką w kwestii negocjacji realizują obie strony (kto pierwszy zerwie rozmowy, ten przegrywa), jest to klasyczny zwanzug, czyli sytuacja, kiedy każde działanie Rosji będzie dla niej szkodliwe.
Sytuacja na froncie.
Cały północny odcinek (Obwód Sumski, Charkowski i Ługański) bez zmian.
| Na południe od Dońca Moskale kontynuują marsz na Słowiańsk z pominięciem Kramatorska i Konstantynówki |
Pod Konstantynówką siły rosyjskie w rejonie Stefanówka-Berestok wyszły na drogę Bachmut-Pokrowsk. Licząc od przełamania pod Piwnicznem i Keramikiem w czerwcu 2024 roku pokonanie około dwudziestu kilometrów zajęło im dwadzieścia miesięcy.
Do granicy Obwodu Donieckiego mają jeszcze... siedemdziesiąt kilometrów. To oznacza siedemdziesiąt miesięcy (co najmniej, walki o miasta-twierdze jeszcze spowolnią postęp).
Siedemdziesiąt miesięcy czołgania się. Blisko sześć lat.
Nie wiem, czy Moskalom wystarczy kalek, przestępców, Afrykańczyków i Koreańczyków.
Ukraińska kontra w rejonie Hulajpola poważnie zepchnęła Moskali o kilka kilometrów do tyłu, ale na razie chyba utknęła.
| Ukraińcy nadal mają inicjatywę, ale Moskale ściągnęli w zagrożony rejon, co się dało i działania ukraińskie zwolniły tempo. Teraz przydałaby się jakaś akcja w innym rejonie tego odcinka. |
Na ten moment to wszystko, co można w miarę pewnie powiedzieć. Reszta w następnym wpisie, bo się zgromadziło.





Komentarze
Prześlij komentarz