Dziennik wojny - dzień dwieście czternasty
Front ługański się sypie. Rosjanie nie są w stanie utrzymać linii rzeki Oskoł. Odwrót za rzekę w czasie ukraińskiego ataku na początku września nastąpił zbyt późno i chaotycznie, kosztem porzuconego i utraconego sprzętu i amunicji oraz wielu bojców poległych i wziętych do niewoli. Dodatkowo, w odróżnieniu do frontu pod Chersoniem, linia obrony na Oskole nie została w żaden sposób przygotowana. Nie ma tu umocnień innych, niż improwizowane, budowane na ad hoc. Jedyną szansą było oderwanie się od atakujących Ukraińców zaraz w pierwszym tygodniu ofensywy, kiedy było już jasne, że front się posypał, wycofać się w zorganizowany sposób za rzekę i przygotować obronę zanim dojdą ukraińskie czołówki. Moskale zmarnowali jednak czas na odbijanie Bałakliji i obronę Izjumu. W efekcie zmarnowano całkiem poważne siły, które nie odegrają już żadnej roli w tej historii. I dobrze. Reportaż o obrońcy Mariupola z ukraińskiej Państwowej Służby Granicznej Ukrainy, który po uwolnieniu ...